JAKO KONSERWATYŚCI NIE MOGLIŚMY POPRZEĆ JAKIEJKOLWIEK USTAWY PROABORCYJNEJ.Z TEGO SAMEGO POWODU JAKO SZEF MON NIE KUPUJĘ ZDALNIE STEROWANEGO SPRZĘTU WOJSKOWEGO UŻYWANEGO W UKRAINIE ,TYLKO BARDZIEJ TRADYCYJNIE.NAJDROŻSZE AMERYKAŃSKIE ABRAMSY I APACHE
A miało być już tak dobrze. Szef MON prawie zapomniał o odwołanym zaproszeniu Witkoffa. Jego uwagę zajęła tu na miejscu sprawa bowiem ważniejsza .Sprawa partii i jej działaczy.
Wprowadzona przez PIS ustawa o dwukadencyjności miała być odwrócona. Tak
by dotychczasowi samorządowi włodarze z PSL nie byli dłużej ograniczani do 2
kadencji. Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL, szef MON i wicepremier
jednocześnie, pilotował ustawę
przywracającą stare zasady.. Uchwalenie ustawy dawało nadzieję, że działacze
partii Kamysza nie będą musieli w kolejnych wyborach samorządowych rezygnować
ze startów na dotychczasowe stanowiska.
Niestety. Sprawa padła. Przeciw było czterech posłów KO , sześć posłanek Lewicy, dwóch posłów z Centrum i kolejnych trzech z Polski 2050 .Dodatkowo z powodu wizyt w Indiach na sali nieobecni byli i nie głosowali m.in. Donald Tusk, Andrzej Domański, Adam Szłapka.
Wściekłość ludowców jest wycelowana jednak
głównie w Lewicę. Bo PSL, choć z wyjątkami, dwa dni wcześniej, na tym samym
posiedzeniu Sejmu, poparł dwa projekty ustaw liberalizujących obecne przepisy
antyaborcyjne. Te projekty w sprawie aborcji przeszły do dalszych prac.
Pierwszy projekt przywraca "kompromis aborcyjny". A drugi, zgłoszony
przez Lewicę i Koalicję Obywatelską, zakładał częściową dekryminalizację
aborcji za zgodą kobiety. Zwłaszcza dekryminalizacja aborcji budziła duży opór
w PSL.
Kamysz i jego przyjaciel Hołownia zagłosowali
jednak inaczej niż większość ich klubów. Szef PSL jest oficjalnie zwolennikiem kompromisu aborcyjnego, ale broni
się przed tym, by przylgnął do niego wizerunek "tęczowego Władka", bo
to mordercze dla partii o umiarkowanie konserwatywnym wizerunku. — Władek dał
Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Ugiął się w sprawie liberalizacji aborcji,
ale był przeciw dekryminalizacji ,więc nic nie zyskał w zamian, bo ustawa o
dwukadencyjności przepadła. Cnotę stracił, a rubla nie zarobił (tak skomentował
twardy PSL-owiec) . Nikt jakby nie zauważył że PSL przystał w
ogóle na powrót projektów w sprawie aborcji, a część klubu PSL nawet poparła lewicowy
projekt o dekryminalizacji. WOW.
Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz był po głosowaniu nad jak mu się wydawało uzgodnionym
zniesieniem dwukadencyjności potwornie wściekły. PSL dążyło bardzo silnie do
jak najszybszego głosowania nad swoją ustawą w przekonaniu, że w Sejmie jest
dla niej większość, i mimo absencji części posłów koalicji rządzącej i tak
parło do głosowania. Przegrana w głosowaniu była dla ludowców wielkim
zaskoczeniem.



Komentarze
Prześlij komentarz