POLSKA KONSTYTUCJA NIE ZEZWALA NA ODBIERANIE NALEŻNYCH NAM UNIJNYCH PIENIĄDZY.TYM BARDZIEJ ,ŻE TO NIE ŁAMANIE PRAWORZĄDNOŚCI TYLKO OBRONA CHRZEŚCIJAŃSKICH WARTOŚCI
Polska nie dość ,że jest krajem mlekiem i miodem płynącym to dodatkowo jest krajem wybranym ,miejscem wielu cudów i nadprzyrodzonych wydarzeń. Już w czasach szwedzkiego potopu objawił się w Częstochowie cudowny obraz ,który obronił kraj przed protestantami, cud nad Wisłą ocalił Polskę i cały Zachód przed komunistami. Kolejni biskupi zostali świętymi, kapłani i zakonnice błogosławionymi.
W ostatnich
nabrzmiałych pandemią czasach jakby ciszej było o jednej z tych cudownych
postaci ,niedawnej premierze Beacie Szydło. Sprawy goniły sprawy, lex TVN, atak
Łukaszenki na naszą wschodnią granicę ,polski ład ,maile Dworczyka. Nie
starczyło miejsca i czasu na pokazanie tej jakże skromnej a także walecznej Polki.
Tymczasem nadszedł moment kiedy musiała wystąpić w obronie naszej godności, pieniędzy
i suwerenności. Wszystko to w odpowiedzi na coroczne orędzie Ursuli von der
Leyen w Parlamencie Europejskim. Na jakiej podstawie traktatowej i moralnej Komisja Europejska chce karać regiony, gminy i województwa, które publiczne wyrażają poparcie czy wsparcie dla tradycyjnego modelu rodziny czy wartości chrześcijańskich? Zadajemy pytanie, jaki jest stan UE. Fasada europejskiego domu jest piękna, pani przewodnicząca jeszcze ją pokolorowała dzisiaj dodatkowo. Ale w środku jest bałagan. Dlaczego? Bo unijne instytucje podejmują coraz częściej decyzje pozatraktatowo. Coraz częściej łamane są zasady i wartości, które kiedyś były fundamentem wspólnego domu - wartości chrześcijańskie, zasady tolerancji i równości.
Jakie przepisy traktatowe pozwalają łączyć praworządność z wypłacaniem funduszy europejskich? Gdzie w traktatach zapisano, że arbitralne decyzje jednego urzędnika UE mogą decydować o tym, czy system prawny jednego członka wspólnoty jest zgody z prawem unijnym, czy też nie, skoro jest to prawo suwerennych państw członkowskich.
- Unia jest dla Europejczyków. Jest naszym wspólnym domem i ma służyć Europejczykom, a nie unijnym instytucjom, które chcą zawłaszczać nasz wspólny dom.
Na tę przemowę przewodniczącej Von der Leyen odjęło mowę, potem jedynie wyszeptała „sorry I’ve a headache” i wyszła jak niepyszna z sali . Europosłów zatkało, a nam się to po prostu należało.






Komentarze
Prześlij komentarz