JAKO PREZYDENT WSZYSTKICH POLAKÓW MUSZĘ PRZED RZĄDEM TUSKA BRONIĆ TAKŻE SZARLATANÓW.BO TO SĄ CZĘSTO JAK PAN JERZY ZIĘBA ,KTÓRY MNIE W PAŁACU NAWIEDZIŁ NIEWINNIE SKAZANI PATRIOCI.

 

Jaki jest koń –każdy widzi. Jaki wybraniec Narodu–dzięki mediom jeszcze bardziej, ostrzej i wyraźniej. Nic dodać ,nic ująć wszystko jak na tacy.


PRAWIE ZANIECHANA POEZJA ŚPIEWANA (ani słowa o polityce) WIDEOKLIP

 Nigdzie na świecie tak nie jest ,bo albo jest rząd prezydencki ,albo kanclerski. U nas niby ten drugi zwany parlamentarno -gabinetowym, ale komuś przy tworzeniu konstytucji przyszło do głowy powszechne wybory prezydenta. Mając taki mandat Nawrocki uważa ,że to on a nie jakiś Tusk, Kosiniak, czy Czarzasty powinien rządzić. Robi wszystko by tak było nawet kosztem Polski, bo na tym polega charakter kibolski. Lechia górą.




Tak ostatnie weto (formalnie odesłanie do niedziałającego TK) ustawy lex szarlatan skomentowała politolożka prof. Anna Siewierska:

 

"On po prostu musi "oznaczyć teren", to o nim musi być głośno i jego musi być na wierzchu.

— "Bo moje jest lepsze". Taką strategię, kolejny już raz, przyjął pan prezydent. On w ten sposób pokazuje, że ma tylko jeden cel — budowanie siebie i swojego zaplecza politycznego.

— Chce wzmacniać swój wizerunek jako macho, który nigdy nie godzi się na nic. I nawet jakby ustawa rządowa lub poselska była najmądrzejsza, to on musi "oznaczyć teren" i swoją propozycję złożyć. Ta strategia jest tak bardzo widoczna, że można już mówić o swego rodzaju normie w wykonaniu głowy państwa. — Karol Nawrocki pokazuje tu jeszcze jedno. Swoje bałwochwalcze zapatrzenie w Donalda Trumpa, jego idola zza oceanu.

Wyraźnie widać, że prezydent Nawrocki wzorem Trumpa ma "swój, najlepszy" pogląd na medycynę. Ale to może okazać się straszliwie groźne dla pacjentów. Jak w USA, gdzie po zmianie kalendarza szczepień przez Trumpa eksperci alarmują, że grozi im śmiertelnie groźna epidemia odry. I w Polsce cenę za polityczne przepychanki pana prezydenta również zapłacą  pacjenci. Strategia prezydenta staje się coraz bardziej widoczna. Wybiera sobie jakiś popularny i głośny projekt ustawy i naśladując go, wysyła do Sejmu własny projekt w tym samym temacie, a potem rozwiązanie przyjęte przez koalicję rządzącą albo wetuje, albo odsyła do TK. I ma pretekst, żeby powiedzieć: "patrzcie, ja chciałem tego samego, tylko lepiej. Wybiera, oczywiście, te najważniejsze najgłośniejsze głośne ustawy, bo wtedy wszyscy jego decyzję głośno komentują, a on jest bardzo przywiązany do decybeli, lubi, jak jest wokół niego głośno"

 


Komentarze