SAMORZĄD LEKARSKI NIE CHCE, ABY INFORMACJE O WYNAGRODZENIACH LEKARZY BYŁY POWIĄZANE Z NUMERAMI PESEL. JEŚLI USTAWA PRZEJDZIE PÓJDZIEMY DO TRYBUNAŁÓW EUROPEJSKICH I BĘDZIEMY SIĘ DOMAGAĆ JEJ UCHYLENIA.
Polska Konstytucja w rozwiązaniach dotyczących
ochrony zdrowia jest wierna odziedziczonej po ZSRR i PRL marksistowskiej
zasadzie komunizmu.
„OD KAŻDEGO WEDŁUG JEGO MOŻLIWOŚCI (SKŁADKI) .KAŻDEMU WEDŁUG JEGO POTRZEB” (ŚWIADCZENIA).
Po
ogromnej, ciągle rozwijającej się awanturze o szpital południowy Sejm przyjął 19 czerwca ustawę o powiązaniu informacji o
wynagrodzeniach lekarzy z numerami PESE. Rozwiązanie jest połowiczne, nie rozwiązuje żadnych problemów, ale już zostało oprotestowane przez zarabiające jak nikt inny w Polsce środowisko lekarskie.
Samorząd lekarski nie chce, aby
informacje o wynagrodzeniach lekarzy były powiązane z numerami PESEL. Jeśli ustawa przejdzie pójdziemy do
trybunałów europejskich i będziemy się domagać jej uchylenia tej ustawy - Zgadzamy się na jakieś prześwietlanie zarobków, ale bez
przesady. Przed skargą do europejskich trybunałów chciałbym spotkać się z premierem Donaldem Tuskiem
i "przekonać go, że lekarze i politycy w tej sprawie muszą mówić jednym głosem".
Tusk: "To jest w interesie samych lekarzy, żeby nie było narastającej fali podejrzliwości i niepewności, jak wyglądają zarobki, za co są wypłacane, czy są uzasadnione. Z całą pewnością informacja o zarobkach sięgających prawie dwóch milionów
złotych dla lekarzy bez specjalizacji to jest coś, delikatnie mówiąc, niepokojącego"
A tak to się zaczęło:
W poniedziałek 30 kwietnia 2018 roku przed domem Jarosława Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu zatrzymał się samochód. Wysiadł z niego generał Grzegorz Gielerak, ówczesny dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego, razem z pielęgniarką. Wnieśli do środka kule ortopedyczne. Nie przez recepcję, nie przez oddział, nie przez kolejkę pacjentów czekających na przydział sprzętu. Bezpośrednio do prywatnego domu najpotężniejszego człowieka w Polsce. Ordynator, a właściwie szef całego wojskowego szpitala, generał, profesor, osobiście dostarczył sprzęt rehabilitacyjny liderowi partii rządzącej. Nie czekał na zlecenie z NFZ, nie wypełniał papierologii, nie stał w kolejce jak zwykły obywatel, który po złamaniu czy operacji kolana musi sam zorganizować sobie kule, wózek czy rehabilitację. Dla Kaczyńskiego system zadziałał błyskawicznie i po królewsku.
Od tego się zaczęło, bo Prezesa jako wodza każdy chciał naśladować. Nie tylko zresztą w PIS. Bo czy taki PSL czy KO są gorsze, mniej zaangażowane dla dobra Polski? A jeśli się angażują ,to ma się rozumieć nie mogą tracić jakże cennego dla kraju czasu na wyczekiwanie na SORach, czy przebywanie na zwolnieniach lekarskich. Więc robią co tylko są w stanie ,by jak najszybciej wyzdrowieć i dalej walczyć o lepszą Polskę. A, że ktoś, kto może nawet nie opłacił żadnych składek (bezrolny rolnik czy menel z socjalu) trochę dłużej poczeka ,to przecież Polska od tego się nie zawali. Dłużej odpocznie ,wygrzeje się, dostanie zwolnienie i chorobowe. A polityk czekać nie może ,bo wzywa Ojczyzna.



Komentarze
Prześlij komentarz